Aktualne wydanie

Powiedzieli o nas

    Żywię mocne przekonanie, że kwartalnik "Kronos" jest bardzo naszej kulturze intelektualnej potrzebny. To bodaj jedyne obecnie nasze pismo, które tak śmiało przekracza granice między filozofią i literaturą, teologią i polityką, mitologią i psychologią – aby odsłaniać ukryte, wzajemne ich filiacje i związki. I chyba jedyne, które zwraca się do niezależnego inteligenta – tego zwłaszcza, który radby się czuć nosicielem etosu klerka, w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa.

Ireneusz Kania

Wydawca

AhrC

Partner wydawniczy

Wydawnictwo Sic!

logo UW
Stronę zrealizowano przy pomocy środków finansowych Instytutu Filozofii UW i Dziekana Wydziału Filozofii i Socjologii
pusty

Światowieki

F. W. J. Schelling, Światowieki.
Ułamek z roku 1815

Przełożył, wstępem i komentarzami opatrzył Wawrzyniec Rymkiewicz
Wydawnictwo IFiS PAN, seria "Klasyka filozofii"

 
 
 
 
Fragment Wstępu tłumacza
Wielka filozofia istnieje we fragmentach. We fragmentach są presokratycy. W kawałkach – Myśli Pascala i Wola Mocy Nietzschego. Ta fragmentaryczność, to rozproszenie, ten chaos tekstualny, niczego jednak nie ujmuje filozofii, a na pewno nie uniemożliwia jej zrozumienia. Zauważyli to już zresztą najbardziej wpływowi autorzy XX wieku, Heidegger i Wittgenstein, którzy w pewnym momencie porzucili ideę dzieła filozoficznego i swoje ostatnie książki, Philosophische Untersuchungen i Beiträge zur Philosophie ułożyli – z rozmysłem – jako zbiory luźnych uwag, szkiców i notatek.
 

W tym kosmosie fragmentów, kłębowisku ułamków – a innym jego imieniem będzie „tradycja europejska“ – późna filozofia Schellinga stanowi galaktykę zupełnie wyjątkową. Schelling, po wydaniu w roku 1809 Traktatu o istocie ludzkiej wolności, nie ogłosił już drukiem żadnego poważnego dzieła filozoficznego. Tak więc Schelling milknie. Milknie – w wieku niemalże Chrystusowym, bo mając lat trzydzieści cztery. I przez resztę swojego życia pracuje nad dziełem, którego ukończyć nie potrafi, a które nieco bardziej spójną postać przyjmie dopiero w jego słynnych wykładach berlińskich z lat czterdziestych tamtego stulecia. Te wykłady, zatytułowane Filozofia mitologii i Filozofia Objawienia, wyda po jego śmierci syn Karl, narzucając im jednak – jak się dzisiaj uważa – własny porządek i łącząc w całość, która w rzeczywistości nigdy nie istniała.

Czytelnik Schellinga staje więc wobec niezwykłego uniwersum tekstualnego: uniwersum pozbawionego dzieła (a zatem pozbawionego Centrum), gdzie wszystko jest wykładem (a zatem tekstem okolicznościowym, przeznaczonym dla jakiegoś konkretnego grona słuchaczy), wobec uniwersum pełnego kompilacji (Karl Schelling uzupełniał wykłady berlińskie o wcześniejsze manuskrypty), kopii i odpisów (wykłady Schellinga z lat dwudziestych i trzydziestych wydawane są dzisiaj z notatek studentów). W uniwersum tym można napotkać obiekty tak dziwne, jak tekst nazywany „kopią Paulusa”, Paulus-Nachschrift, będący zapisem wykładów Schellinga z semestru zimowego 1841/42, który wbrew jego woli wydał jeden ze słuchaczy, Heinrich Paulus, pod tytułem Die endlich offenbar gewordene positive Philosophie der Offenbarung, Nareszcie objawiona pozytywna filozofia Objawienia. Schelling wytoczył wtedy Paulusowi proces, który jednak przegrał, co nie przeszkadza dzisiejszym badaczom traktować tego dzieła – dzieła Schellinga-Paulusa albo Paulusa-Schellinga – jako ważnego źródła wiedzy o rozwoju koncepcji Schellinga.

Mrocznym centrum tego uniwersum jest grupa tekstów napisanych pomiędzy rokiem 1810 a 1820, których wspólny tytuł jest Die Weltalter, Światowieki. To właśnie wtedy Schelling – po raz ostatni – próbował stworzyć dzieło filozoficzne. I to wtedy właśnie – po raz pierwszy – mu się nie udało. Wszystko to, co się później stało, będzie już tylko konsekwencją tamtej katastrofy.[...]

Schelling chciał pogodzić oświeceniowy projekt samostanowienia człowieka, który jako wolne i świadome istnienie podnosi się z przyrody, i pietystyczną wizję Boga, który wciąż na nowo się rodzi i wyłania z Boskości. Człowiek jest obrazem Boga. Wszystko, co wiemy o Bogu i co wiedzieć o nim możemy, ma swoje oparcie w naszej wiedzy o nas samych. Dla Schellinga nie ma więc żadnej różnicy pomiędzy teologią a antropologią: analiza ludzkiej świadomości i rekonstrukcja jej genezy pokaże nam narodziny Świadomości Bożej.

Ta wielka synteza nie dochodzi jednak do skutku, a projekt Światowieków całkowicie się załamuje. I narzuca się myśl, że to załamanie nie było skutkiem słabości mózgowej Schellinga, któremu zabrakło nagle talentu, lecz ma ono jakieś głębsze powody. Być może Całość, której Schelling poszukiwał, w ogóle nie istnieje? Być może rzeczywistość nie posiada żadnego Centrum? Pierwszym, który w ten sposób popatrzył na Schellinga, był Heidegger: „Schelling – czytamy – musiał, jeśli tak można powiedzieć, rozbić się o dzieło [...]. Także jedyny istotny myśliciel po Schellingu, Nietzsche, załamał się na swoim prawdziwym dziele, Woli mocy, i to z tego samego powodu. Jednak to dwukrotne wielkie załamanie wielkich myślicieli nie jest bynajmniej niemotą, czymś negatywnym, lecz wręcz przeciwnie. Jest to znak, że nadchodzi coś całkiem Innego, burzowy błysk nowego Początku. Ten, kto poznałby prawdziwy powód tego załamania i kto by wiedział, jak się z nim uporać, musiałby stać się gruntownikiem nowego Początku zachodniej filozofii”. Schelling, taka jest diagnoza Heideggera, jest obok Nietzschego ostatnim metafizykiem. To znaczy: pyta, czym jest byt jako taki w całości i poszukuje Bytu Najwyższego. Ponieważ jednak tej Całości i tego Bytu nie znajduje, wobec tego – podobnie jak Nietzsche – staje na granicy nowej epoki, a w jego filozofii zarysowuje się nieoczekiwanie jakieś nowe doświadczenie istnienia. Rzeczywistość w ułamkach. Straszliwe kłębowisko Życia.

Schelling – i na tym właśnie polega jego wielkość – nie usiłował zastąpić chrześcijańskiego Boga jakąś jego mniej lub bardziej nędzną namiastką w postaci Materii, Człowieka, Historii albo Postępu. Schelling chciał uwierzyć w Boga. Przy czym „wiara” ma dla niego sens ściśle filozoficzny. Wiara oznacza tutaj, najkrócej mówiąc, powtórzenie aktu Bożego samostanowienia. W Boga wierzą tylko Wolne Duchy, ponieważ tylko one stanowią jego prawdziwy obraz i podobieństwo. Ten akt ulega jednak w Światowiekach kompletnemu załamaniu i Schelling staje w obliczu rzeczywistości, w której nie tylko nie ma Boga, lecz nie ma również niczego, co by go mogło zastąpić. Porównanie do ostatnich pism Fryderyka Nietzschego narzuca się tu w sposób nieodparty. Nietzsche jest filozofem „śmierci Boga“. Schelling byłby natomiast w roku 1815 filozofem Boga, który nigdy się nie narodził lub który urodził się martwy.
Wawrzyniec Rymkiewicz

 

Fragment Światowieków

Przeszłość jest wiadoma, teraźniejszość – poznana, a przyszłość jest przeczuta.

Wiedza jest opowiedziana, poznanie – przedstawione, a co przeczute jest przepowiedziane.

Panowało dotąd wyobrażenie, że nauka jest tylko następstwem i rozwojem swoich własnych pojęć i myśli. Prawdziwe wyobrażenie jest takie, że jest to rozwój żywej i rzeczywistej Istoty, która w nauce się przedstawia.[...]

człowiek jest światem w pomniejszeniu, a zatem procesy ludzkiego życia od samej Głębi aż po najwyższe jego Wypełnienie muszą być zgodne z procesami ogólnego Życia. Pewne jest, że gdyby ktoś potrafił dzieje własnego życia spisać od podstaw, zamknąłby w jednym, krótkim wcieleniu całe dzieje wszechświata. Większa część ludzkości odwraca się jednak od tych Skrytości własnego Wnętrza, tak samo jak odwraca się od Głębiny wielkiego Życia i lęka się spojrzeć w otchłanie tamtej Przeszłości, która nazbyt w nich jeszcze zachowuje się jako Teraźniejszość.[...]

Kiedy zachoruje jakaś organiczna istota, wtedy wychodzą na jaw siły, które wcześniej leżały w niej ukryte; a kiedy węzeł Jedności całkiem się rozwiąże i kiedy siły Życia, poddane wcześniej czemuś wyższemu, zostają opuszczone przez Ducha, który nad nimi panował i mogą wreszcie swobodnie folgować swym własnym skłonnościom i działać w sobie właściwy sposób, wtedy dopiero objawia się Potworność, która przez ten cud życia była tłumiona, Potworność, o której w trakcie życia nie mieliśmy żadnego znaku; a wtedy to, co jeszcze przed chwilą było przedmiotem miłości lub uwielbienia, staje się przedmiotem lęku i straszliwej odrazy. Kiedy w Złu otwierają się otchłanie ludzkiego serca i wyłażą tamte straszliwe myśli, które na wieki powinny być pogrzebane w ciemnościach nocy, to wtedy wiemy dopiero, co jeszcze leży w człowieku podług możliwości i w jakim stanie jest tak naprawdę jego natura wzięta sama w sobie albo samej sobie pozostawiona.

Jeśli pomyślimy, jak wiele jest strasznych rzeczy w Naturze i Świecie Duchów, a jeszcze więcej wydaje się być przed nami zakryte przez jakąś życzliwą rękę, to wtedy nie możemy mieć wątpliwości, że Boskość tronuje nad światem Grozy, a Bóg zgodnie z tym, co w nim i przez niego jest ukryte, może być nazwany straszliwym i przerażającym – i to we właściwym, a nie w niewłaściwym sensie tego słowa.[...]

Ból jest czymś powszechnym i koniecznym we wszelkim życiu, jest nieuniknionym punktem przejściowym na drodze do Wolności. Przypomnijmy sobie o bólach rozwojowych ludzkiego życia, i to zarówno w fizycznym, jak moralnym znaczeniu. Dlatego nie zawahamy się także tamtej Praistoty (tej pierwszej możliwości zewnętrznie objawionego Boga), pokazać w stanie cierpienia, tak jak przynosi ją ze sobą rozwój. Cierpienie jest powszechnie, biorąc pod uwagę nie tylko człowieka, ale także Stwórcę, drogą do Panowania. On prowadzi ludzką naturę tą samą tylko drogą, którą musiała przejść jego własna Natura. Udział w tym wszystkim, co w jego Naturze jest ślepe, ciemne i cierpiące, jest konieczny, żeby podnieść go do najwyższej Świadomości. Każda pojedyncza istota musi poznać swoją własną Głębię; a to jest niemożliwe bez cierpienia. Wszelki ból pochodzi jedynie od Istnienia, a ponieważ wszelka żywina musi najpierw zawierać się w Istnieniu i z jego Ciemności przedzierać się do Świetlistej Przemiany, więc także ta Istota, która sama w sobie jest boska, musi w swoim Objawieniu naprzód przyjąć Naturę i dlatego musi także cierpieć, zanim zacznie świętować tryumf swojego wyzwolenia.[...]

Podstawową Siłą wszelkiego początkowego i pierwotnego tworzenia musi być jakaś Siła nieświadoma i konieczna, do której nie przenika właściwie żadna osobowość; podobnie jak w ludzkich dziełach tym większą uznajemy Siłę rzeczywistości, im bardziej bezosobowo one powstają. Jeśli w dziełach poetyckich albo w innych dziełach pojawia się natchnienie, to musi się tam pojawić także jakaś ślepa Siła; tylko bowiem ona zdolna jest do natchnienia. Wszelkie świadome tworzenie zakłada tworzenie nieświadome i jest tylko jego rozwinięciem i rozłożeniem.
Friedrich Wilhelm Joseph von Schelling

 

Fragment Komentarzy Tłumacza
Böhme ujmuje to jeszcze dobitniej: Und heisset Gott nach dem ersten Prinzipio nicht Gott sondern Grimmigkeit, Zornigkeit, ernstlicher Quall, davon sich das Böse urkundet, das Wehetun, Zittern und Brennen. „I Bóg zgodnie z pierwszym principio nie nazywa się Bogiem, lecz Złością, Wściekłością, krynicą szczerą, z której czerpie swe świadectwo Zło, Skurcze Bolesne, Drżenie i Rozpalenie” (De Tribus Principiis, cap. I, 8).[...]
 
Są zatem dwa ośrodki jednego, schizofrenicznego Boga. Jest to idea Böhmego. „Wolność (która Bogiem się nazywa) – mówi Böhme – jest Światła przyczyną, a Impresja Pożądania jest przyczyną Ciemności i przykrej Męki. Zrozumcie przeto w nich dwa wieczne początki, jako dwa pryncypia; jeden w Wolności, która jest w Świetle, drugi w Impresji, w boleściach i męce Ciemności; i każdy z nich w sobie samym jest zamieszkały” (De Signatura Rerum, cap.XIV, 24). Tak mówi o tym Adam Mickiewicz: „Istniały więc dwa ośrodki: jeden przez który Przyroda boska, to jest Bezmiar, Chaos, Nieogarnialność, Niepochwytność, dochodziła do bytu, i drugi, ku któremu wszystek ten Chaos, cały wynik zderzenia się Duchów chaotycznych dochodził do bytu wyższego, do Światła” (Rozprawa Mickiewicza o Jakóbie Boehmem, s. 15).

Wawrzyniec Rymkiewicz

Zobacz, gdzie można kupić

pusty

ECLA Berlin

pusty

pusty
pusty
stopka - logo KronosInstytut Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście 3, 00–927 Warszawa, e–mail: redakcja@kronos.org.pl