Niesamowicie odkrywcze pismo (nie zdarzyło mi się napotkać podobnego w żadnym języku!). Ogromnie się dużo nauczyłem, ogromną ilością myśli mnie natchnięto...
Zygmunt Bauman

Drogi Czytelniku, „Kronos” się zmienia:
Mamy zaszczyt poinformować, że wydawcą kwartalnika „Kronos” jest teraz Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego.
Redakcja dziękuje za dotychczasową współpracę Wydawnictwu Semper, które przez dwa lata sprawowało pieczę nad realizacją wydawniczą naszego pisma.
„Kronos” zmieni swój kształt graficzny. Redakcja nawiązała stałą współpracę z Tomaszem Kozakiem, grafikiem, malarzem i artystą multimedialnym, który będzie redaktorem artystycznym pisma.
Kronos nawiązał także długofalową współpracę z cenionym wydawnictwem „Sic!”, dzięki której będzie dostępny w większej ilości księgarń na terenie całej Polski. Zapraszamy na stronę wydawnictwa: www.wydawnictwo-sic.com.pl
Naszym partnerem została także znana warszawska galeria lokal_30, z którą planujemy cykl wspólnych imprez poświęconych związkom świata sztuki z filozofią (pierwsze spotkanie już 16 maja). Zapraszamy na stronę galerii: www.lokal30.pl
Jednocześnie zapewniamy, że to, co w Kronosie z pewnością się nie zmieni, to profil myślowy i tematyczny.
Najbliższy numer już niebawem w księgarniach.
Redakcja
Kwartalnik filozoficzny „Kronos” oraz Katedra Literatury Porównawczej Uniwersytetu Śląskiego zapraszają na wykład dr Piotra Nowaka O pierwszych myślach Pana Boga (na marginesie Światowieków F. W. J. Schellinga). Spotkanie odbędzie się w ramach otwartego seminarium z cyklu: Między potrzebą teologii a żądaniem demokracji.
Zapraszamy!
28 kwietnia, g. 16.00.
Miejsce: Katowice, Plac Sejmu Śląskiego 1, V piętro, pokój 504.
David Gilmour, Ostatni Lampart. Życie Giuseppe Tomasi Di Lampedusy, Wydawnictwo Sic!, 2009.
[Fragment]
Prawie wszyscy z ostatnich członków rodziny Lampedusów wykazywali całkowity brak zainteresowania zarabianiem pieniędzy oraz niekompetencję w sprawach finansowych. Wuj Giuseppe, Pietro, który jako markiz della Torretta wszedł na drogę kariery dyplomatycznej, szczycił się tym, że był jedynym pracującym Lampedusą. Był on również ostatnim z rodu. Wydaje się, że ani jego braciom, ani bratankowi Giuseppe nie przyszło nigdy do głowy, aby zarabiać, mimo że jedyną alternatywą, jaką mieli, było mizerne życie na marginesie arystokratycznego świata. Surowe zachowanie ojca Giuseppe czyniło to życie jeszcze trudniejszym: w oczach Don Giulia jego trzej młodsi bracia dopuścili się mezaliansów i dlatego zabronił im mieszkania w pałacu Lampedusa.
Zadanie, jakiego podjęli się autorzy Erotikon: Essays on Eros, Ancient and Modern (ed. by Shadi Bartsch & Thomas Bartscherer, Chicago 2005), nie należy do najłatwiejszych. Oto z profesorskiej antologii erotycznej (piszę to bez złośliwości) dowiadujemy się, że obok wersji oficjalnej, kultura europejska posiada również swoją wstydliwą, mniej oficjalną i jakby trochę skandaliczną stronę. Składają się na nią pospołu seks oraz miłość, namiętności i grzech.
„Oh, co za nuda!” „Przecież to już było” – powiemy. Czy można odkryć tu coś nowego?
For as the sun is daily new and old
So is my love still telling what is told
Ten dwuwiersz z Shakespeare’a dotyka, moim zdaniem, istoty rzeczy: jak słońce, co dzień świecące od nowa, jest czymś starym i odwiecznym, tak w miłosnym uniesieniu wypowiadamy zawsze to, co zostało dawno temu powiedziane. I chyba taki jest zamiar tej mądrej książki – uczeni, poeci, artyści, filozofowie starają się ująć w nowoczesnym języku rzeczy znane od początku świata, bez pretensji do odkrywania jakichś przełomowych wynalazków w tej dziedzinie.
[Całość artykułu w najnowszym numerze "Odry"]
Jak wiemy z Biblii, na początku było Słowo. Mało kto zastanawia się jednak, czym Słowo staje się później, bądź nawet czym jest na końcu. A świat przecież zmienia się, podczas gdy słowa pozostają. Używamy ich z przyzwyczajenia, siłą bezwładu czy też ze względu na to, jak głęboko osadziły się w odziedziczonych przez nas pokładach kultury. Używamy ich więc – powiedzmy to bez ogródek – bezmyślnie. (Myślenie nie jest niczym innym, niż kwestionowaniem Słowa, pytaniem o Słowo). To dlatego z debatą na temat współczesnej inteligencji, jaka miała niedawno miejsce na łamach „Tygodnika Powszechnego” mam poważny problem. To dlatego niektóre wypowiedzi – choć w przeważającej mierze ich treść przypada mi do gustu – zdają się dziwnie obce i brzmią jakoś nieswojo...
[Fryderyk Nietzsche, Radosna wiedza, przeł. Małgorzata Łukasiewicz; Żart, fortel i zemsta – rymy niemieckie, przeł. Andrzej Kopacki. Wyd. słowo / obraz terytoria, Gdańsk 2008 ]
„Radosną wiedzę” Nietzsche pisał, gdy życie dało mu nieco wytchnienia, a fizyczny ból, który był jego stałym towarzyszem, odrobinę zelżał. Pisał „językiem wiatru”, wiercąc się niespokojnie, przenosząc z jednego kąta Europy w drugi. Zawarł w niej zuchwalstwo, niepokój, antynomię. O filozofii myślał jak o manifeście ozdrowieńca, któremu wraca niespożyta energia. Strony tej niezwykłej książki podszyte są przeczuciem nowych przygód, gotowością podjęcia ryzyka, zapłacenia każdej ceny za śmiały filozoficzny eksperyment. Radosna wiedza wymaga nieustannej gotowości, przytomności, gdyż łatwo ją – jak wszystko na tym świecie – przegapić, przespać, nie przyjąć jej nawet do wiadomości. Jesteśmy tyle warci, ile gotowi jesteśmy zaryzykować. (kontynuuj lekturę na stronach "Tygodnika Powszechnego", tekst ukazał się w numerze 10 (3113) z 8 marca 2009)
Na dzisiejszym seminarium Czym jest romantyzm w filozofii? wystąpi dr Roswita Dörendahl z Fryburga Bryzgowijskiego. Będziemy dyskutować o pojęciu wolności u Schellinga i Kanta.
Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy.
Instytut Filozofii UW, s. 24, godz. 16.30
W Chinach we śnie smoka zobaczyć – może się trafić coś dobrego. W Polsce wydać ciekawą książkę nieznanego autora – milczenie na jej temat murowane. O Lekkomyślnym umyśle Marka Lilli, trochę na przekór rodzimej tradycji przemilczania rzeczy ważnych, właściwie od samego początku rozmawiano chętnie i całkiem sporo. Liczne omówienia i adnotacje prasowe mogły nawet wywołać uczucie niejakiej kakofonii i pomieszania. Okazało się, że książka ta nie pozostawia nikogo obojętnym, że w każdym z osobna porusza jakąś czułą strunę. Pomyślałem wówczas, że warto zorganizować debatę na jej temat, a ściślej mówiąc: wokół problemów, które podnosi Mark Lilla. Tak też się stało. Poniżej zapis debaty, dzięki której dowiedziałem się więcej o jej uczestnikach, aniżeli o książce Lilli, co również ma swoje dobre strony.
Piotr Nowak
23-24/10/2010 Warszawa
Inne spojrzenie – spotkania z psychoanalizą Lacana. Wykład Marca Straussa
10/11/2010 Warszawa
Realne i wirtualne oblicza wolności
